Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 111 449 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdradził żonę na oczach dzieci

wtorek, 09 października 2012 12:40

Nikt nikogo nie zdradził. Tpo taki chwyt marketyngowy. Ruch tu taki, że uuu, nie wiem komu najsampierw odpisać. Chce Wam powiedzieć, że mam was w dupie w takim razie. Możecie się śmiać. Ale kiedyś się zdziwicie jak zobaczycie mnie na liście najbogatszych ludzi, biedota jedna, zazdrosna.. To tyle na chwilę, zara zajmę się charakterystyką poszczególnych figur damskich.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wróżę za darmo- dziennie trzem osobom, nie więcej.

wtorek, 09 października 2012 12:23

Witam, nie od dziś wiadomo, że wróżby to moje drugie imię. Niejedna osoba dzięki mnie poznała swoją przyszłość za co jest mi wdzięczna. Jeśli i Ty chcesz dołączyć do tych osób napisz do mnie, wystarczy, że podasz swoje imię, datę urodzenia a ja Ci przepowiem za pomocą tarota, albo magicznej kuli co Cię czeka. Jeśli nie wierzysz we wiarygodność moich wróżb zapraszam do przestudiowania "Kafeterii". Tam niejeden miał ze mną doczynienia.

Aha, na kafeterii wróżylam jako Fiel, drzoana, albo wróżki typu: esmeralda, jadwiga itd. W wyszukiwarce google można łatwo odnaleźć.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Parcie na kasę-chętka na bogastwo

wtorek, 09 października 2012 12:09

Witam Was moi drodzy idole. Dawno mnie nie było, ale to nie dlatego, że Was olewałam, nie nie, nic z tych rzeczy. Ja jako człowiek biznesu czy sukcesu- jak zwał tak zwał, poszukiwałam inspiracji do wzbogacenia się. I (tak mi się przynajmniej wydaję) znalazłam. Kasiutę mam na biznes, ale to jedno- z tym wiem co zrobić. Poza tym postanowiłam kontynuować tego bloga w celach zarobkowych, tak tak, chcę się na Was wzbogacić. Pytacie w jaki sposób? Otóż ja będę pisać, wy będziecie czytać, inni będą płacić. Ale! zeby ktoś mnie czytał muszę pisać coś sensownego.

Moje propozycje są takie:

Ja jako znana, kafeteryjna stylistka będę opisywać tu kobiece kształty i dobierać do nich odpowiedni ubiór. Będę przedstawiać także modne stroje (a gust mam, co już zdążyliście zauważyć) i sama wystąpię jako fotomodelka, a jak wiadomo wygląd i urodę mam, więc będzie na co popatrzeć i to bez doniczki na głowie!

Historie z życia wzięte- tu będę opisywać historie, które przydarzyły się naprawdę, albo mogły się przydarzyć. Wiadomo największe wzięcie mają zdrady, a tu  mi się pomysły nie kończą. Mogłaby tu nawet powstać al'a telenowela brazylijska po polsku.

 

Parodie- coś podobnego jak wyżej, tyle że w stylu żartobliwym. Parodiowałabym, niektóre zachowania zarówno kobiece jak i męskie.

Misz masz- czyli wszystko po trochu, trochę mody, trochę humoru, rozrywki, trochę na poważnie.

Jeśli macie jakieś propozycję od Ciebie również je przyjmę.

Czekam na odpowiedzi.

drzoanka wasza super ekstra fanka

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Mój mąż mnie nie zdradza- ciąg dalszy.

czwartek, 28 czerwca 2012 21:40

POłożył się spać, a ja za nim. Nie mogłam zasnąć, całą noc myślałam jak tu udupić tą fujarę i wymyśliłam. Wynajęłam detektywa!! Czort tam, że kosztuje 4 tysiące (4 moje wypłaty), ale nie będę żyła wiecznie w niepewności.
poniedziałek- pojechał w delegacje. dzwonie do detektywa, podaje mu miejsce w które rzekomo mój mąż pojechał. Okazało się najgorsze- był tam, dokładnie w tym miejscu o którym mówił. Pracował, ciężko pracował, żebym ja mogła siedzieć w internecie za sto polskich złotych (to jedna dziesiąta mojej wypłaty). KOlejny cios prosto w serce, dalej nie wierze, że to ten sam Marian (tutej też imię zmienione celowo), którego poznałam przed ślubem. Pomyślałam,- może to zbieg okoliczności, może jednak nie wyjechał tam do pracy- no niech się Pan lepiej przygląda- napastowałam detektywa- może to nie on?!?!

Detektyw wysłał mi zdjęcie, tym razem dostałam w mordę listem- na zdjęciu był on... sam jak palec, z cegło w ręku. Popłakałam się, chociaż nie, to nie był płacz, zaczęłam wyć jak kojot na westernie, położyłam sie na ziemi, tupałam nogami, na przemian, prawą, lewą, lewą prawą, tak mi się fajnie wystukało, że wyszedł mi krok taneczny. W tym amoku zaczęłam wirować po pokoju, uniosłam ręce nad głową, robiłam piruety, zginałam kolana jak do kankana, kręciłam biodrami w bok, w przód, do góry, potem w dół, lambada, makarena, tango, czaCZA.
Ocknęłam się po chwili, znowu spojrzałam na zdjęcie, łzy niczym woda ze szlaucha tryskały na ścianę, zachlapałam komputer i telefon i co najgorszę jedyny dowód jaki miałam- zdjęcie.

zaczęłam panicznie wycierać zdjęcie o bluzkę, rozmazało się wszystko, włożyłam pod wodę, myślałam, że farba zejdzie, a kontury zostaną, jednak mój beret blond nie przewidział tego, że wszystko wraz z wodą spłynie do szamba. Kolejny amok, w pośpiechu za wodą, wyskoczyłam przez okno od łazienki, myślałam, że zdążę do szamba nim woda spłynie rurą. Jednak moje umiejętności dżogińskie okazały się za słabe, nie zdążyłam. Kucłam nad tym szambem maczając stopy dla relaksu, zaczęłam rozmyślać co tu dalej począć, z tego wszystkiego zapomniałam, że mój mąż mnie ciągle nie zdradza, a ja nie mam dowodów.
Zadzwonilam do detektywa- ma Pan jakieś wieści, zrobił coś? Tak- odpowiedział niedźwiedzim głosem- wyszedł z pracy, poszedł do biedronki. O! mam go- w głowie wszystkie myśli na raz wykrzyknęły- mam drania, zapewne poszedł po jedzenie! Panie Krzysztofie jak długo tam był, co kupił i ile wydał?
Okazało się, że Marian znowu mnie oszukał. Powiedział, że wydał 20 zł, a ja sprytna sprawdziłąm jego konto i co się okazało? Że ze 100 zł zostało mu tylko 80!!! Nie podaruje mu tego, niech tylko wróci.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Mój mąż mnie nie zdradza- mam dowody!!

czwartek, 28 czerwca 2012 21:31

Nie wiem już co robić, ostatnio zapytałam go w prost czy to prawda, że mnie nie zdradza i bydlak w żywe oczy raczył skłamać, że zdradza. Nie wierze w żadne jego słowo, dlatego postanowiłam przeprowadzić śledztwo.
Będę opisywać każdy jego podejrzany krok, zacznę od poprzedniego tygodnia, bo to właśnie wtedy się zaczęło...

Piątek tydzień temu- miał wrócić z delegacji na 18, a wrócił na 16!! Gdy zapytałam się dlaczego tak wcześnie, stwierdził, że urwali się wcześniej z pracy i korków nie było... dziwne (w piątek kiedy wszyscy wracają do domu???)
SObota- jak co tydzień ja szykowałam się do pracy on siedział przed komputerem, czytał jakieś głupoty. Przed 10 odwiózł mnie do pracy, a potem poszedł na zakupy. Kupił zepsute mięso na obiad do tego surówkę. Gdy wróciłam do domu obiad stał na stole, wysprzątane, wypachnione, wycackane, wysrakane, wszystko na wy.
Niedziela- obudziłam się pierwsza, żeby go poobserwować, zajrzałam w telefon po cichu, żeby nie usłyszał (bo przecież nie można grzebać w męża telefonie, on musi mieć swoje sekrety). Nie znalazłam nic, wszystko usunięte, numery pokasowane, pusto, tylko mój numer zapisany, reszta zero, nul, afternun, armagiedon.- podejrzana sprawa, kolejny dowód na to, że mnie nie zdradza!!!

Niedziela- ciąk dalszy- obudził się, wstał zrobił mi kawę, śniadanie, ja przed komputerem na kafeterii, prowadzę regularne romanse, z każdym po kolei, nie oszczędzam pikantnych słów, rozpalam płeć męską, wszyscy za mną szaleją, wysyłam do facetów swoje zdjęcia, nagie zdjęcia, on przychodzi, zagląda w monitor, pyta co?, ja na to- dżijaj dżo. On odchodzi idzie kontynułować swojo powinność.Ja za nim, za ściano szmych- przemkłam jak antylopa na pustyni, kolejny skok za drzwi, obserwuje, a ten znowu nic, siedzi wpatrzony w moje zdjęcie i się uśmiecha. Se myślę- oho! coś już kombinuje!

Nie przestaję go śledzić, poruszył się, przełożył nogę na drugą nogę, z prawej na lewą dokładnie. Nuci sobie piosenkę pt: Heniu (imię zmienione celowo) tyś najpiękniejsza z całej wsi (henia to, że niby ja). Moje podejrzenia wzrastają, są wielkości dużego palca u stopy, zaczynam nabierać pewności, prawie już nie mam żadnych wątpliwości. Ale nic, przecież nie złapałam go za rękę, więc nie mogę oceniać pana po kiełbasie!
Wieczór, czas na traning, dalej go obserwuję. SPakował się, wizął koszulkę i dresy i jakieś trampki, do tego butelkę wody. Wyszedł- pojechał. Miał wrócić na 20 i co???

na zegarku 19:30, se myślę- jak nic wróci na 20. I tym razem się nie myliłam, punktualnie, co do sekundy i nanosekundy i milisekundy i metrosekundy i heterosekundy. Ogólnie to wyprzedził czas. Wkurzyłam się, wzięłam za telefon, dzwoniłam, nie odbierał. Dzwonię drugi raz, ale już zdążył wejść do domu. Nie zdążyłam nawet zapytać dlaczego, dlaczego mi to robi? Z resztą musiałam być silna i dusić wszystko w sobie, bo przecież nie mam dowodów, nie mogę go tak pochopnie oceniać!

nie dałam sie, sprawdziłam jego rzeczy czy upocone po treningu i tutej znowu się nie myliłam. Wszystko mokre, aż ciekło po podłodze. O nie!!! Ja Ci dam Ty dzi**arzu, trening? Trening? Tak, był na treningu, potargało mną ze złości, zacisnęłam zęby a między nimi pięść, ugryzłam się potwornie, aż mi ślad został, teraz noszę rękę w bandażu. Pytał co mi się stało, ale przecież nie mogę mu powiedzieć, że to przez to, że mnie nie zdradza!
Umył się, zeżar i poszet spać, a ja znowu po cichutku na paluszkach do telefoniku, telefonik do łazieneczki, a w łazieneczce rewizja, od góry do dołu, pod baterio, między literami, cały przejrzałam i nic. Z wielką trudnością powstrzymywałam się od krzyku, lekko tylko zapiszczałam. NAwet bym rzekła, że se jękłam, a ten czujniak to usłyszał. Przyszedł do łazienki sprawdzić co się stało! I wpadłam jak papier do śmietnika, zobaczył mnie z telefonem!! Schowałam się za kosz od brudnej bielizny, wystawała mi stopa. Zapytał się cichym zaspanym głosem co robię. Chciałam odpowiedzieć, ale powstryzmała mnie chrypka nieśmiałości. Odchrumkałam i spróbowałam jeszcze raz.Nic- odrzekłam- chciałam tylko przejrzeć Twój telefon, bo mam małe podejrzenia. OK- odpowiedział ten Kutafon (za przeproszeniem) i odszedł chwiejnym krokiem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dzisiej to na bogato

wtorek, 22 maja 2012 19:12

Witam wszystkim, chcę się pohwalić jek dziś pżybambżyłyśmy na mnieście. Zaszłym do apteki, kópiłyśmy drogi krem z Visi za 62 zł!!! Tak to ja go kópałam, za swojo gróbo kasiore, a co nie stać mie? pracóje we sklepie z eksklózywno odzierzo to sie mogie poszaleć. POtem po drodze natknełysmy się na starószka chandlójoncego kornwaliami za złoty piendziesiont za bókiet to wziełyśmy od niego wszystko czyli 7 bukietuw za 11 zł!! i zostawiłyśmy mu 0,50gr napiwka!! Ach nie ma to jak bórżóazja, stać cie na wszystko, dodam, że jesteśmy pżed wypłato!! To je sókces, mało kto tak ma, lódzie ledwo ciongno od pierszego do pierszego, zaporzyczajo się u sonsiaduw a nas... stać na wszystko.Potem we pracy zamuwiłyśmy se pizze za 38 zł ze sosem czosnkowym za 1, 5..... do tego kola choop... mmmmm rzycie jak w madrycie, morzeta nam zazdrościć rzebraki. Po wypłacie kópie se cióchuw na pżecenie za dziewieńcet złotych, rzakety, spodnie, koszóle 3, blózkie i take tam. Kto ma wiencej niech mie pżytka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

to ja, narazie skrycie, ale to tak dla adrenalinki ;)

czwartek, 17 maja 2012 20:22


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Doświatczyłyśmy dziś rzycia

czwartek, 17 maja 2012 20:14

Dzień zaczoł się niewinnie, pobudka, zetarcie psich siuśków z zasikanego betonu, sprzontniencie wymiocin kota, kawa, papieros,kompiel, papieros, malowanie, papieros, ubieranie, papieros i odliczanie minót do pżyjazdu autobósu. Następnie dłóga dziesieciominótowa podrurz do miasta, pżemierzenie go na piechotkie, krutka wizyta u matki, papieros, kawa, papieros, paruwki, papieros i w kącu wymażony momęt aby wyjść do pracy i tam rozpoczonć posiedzenie na naszej ulóbionej stronie kafeteria.pl. po drodze zaszedłam do sklepu z drógo fiel po wode, pży okazji zakópiłam se wafelki za 1,20, jak się okazało pży kasie to było oszóstwo i kosztowały 2,40. Pżemilczałam sprawe i z wielkim bulem serca je wziołam.

dosżłyśmy do pracy, zapaliłyśmy światło i sie rossiadłyśmy. Klawiatóry wziołyśmy w dłonie i logowanie na kafeterii, po czym zadódnił telefon, serca nam zadrgły z obawo, że to nasza psychopatyczna kierowniczka. I nie myliłyśmy się- to ona. Świat nam się w tym momęcie zawalił... oznajmiła nam, że nadjerzdża! Raptownie zerwałyśmy się na nasze obolałe nogi od siedzenia, zaczełyśmy biegać jak opentane, ja w lewo, dróga fiel w prawo i na od wrut. Zaczełyśmy się obijać, kręcić w kułko, kżyczeć w niebogłosy za co, za co nas to spotkało, czemu na koniec tygodnia, pżed wikendem taka tragedia własnie nam, no czemu? Nikt nie znał na to pytanie odpowiedzi. Umarłysmy w ciszy, pżez chwile, rzadna z nas nie mogła wykaszleć ze siebie rzadnego wyrazu, rence nam trzonchały jak oszalałe, nozdrza rozszerzały się w te i we w te, pot leciał nie tylko po czole ale i po dópie. Zaczełyśmy szókać ścierki by pospzontać we sklepie, bo pżecie ostatni raz robiłyśmy to miesionc temu przed jej po pżednio wizyto. kórz latał po sklepie jak oszalały, wplontał nam się w nasze dłóge, bląd prostowane włosy, gróbe jak maciury kawałki kórzu wlatywały nam do nosa, zapchały wystke otwory, tylko miendzy pośladki nie mug się dostać, bośmy ze strachu mniały zaciśniente. Na sklepie zrobił się charmider, wżawa, zgiełk, chaos, nostalgia, apatia, menopauza i take tam.

W pienć minót zdonrzyłyśmy wyszorować cały sklep, od gury do dołu, od sófitu do podłogi, pod lado, za lado, na ladie, pot ciuchami, no wszendzie gdzie się dało rence wsadzić. Stałyśmy na baczność jak nigdy, nasze klijentki od razu wiedziały, rze coś się dzieje, patżyły na nas z niedowieżaniem. I tak godzine pżestałyśmy w oczekiwaniu na psychopatyczno kierowniczkie, ktura znencała się nad nami psychicznie, nawet bym tu użyła słowa petting, bo to co ona z nami wyprawiała to jósz właśnie take gnembienie.

Nagle nastała godzina armagiedonu, na ulicach samochody staneły w miejscu, lódzie pochowali się za ślepe uliczki, psy pżestały szczekać, koty pogodziły się z myszami, stare babcie pżestały się tżonchać, dzieci w wózkach naóczyły się biegać,a to wszystko dlatego bo nadjehała ONA... dzika, z potarganymi włosami, ze ślino na brodzie, ze szramami na czole, w podertych bojuwkach, w glanach, z makijarzem pżypominajoncym bardziej klałna nirz kobiete, z reklamuwko z biedronki zamiast z torebko, na szyji zawieszony czarny kżyrz z głowo szatana, kolczatka na renkach.... CHók, trzask, pisk... wszedła do nas, dżwi z wielką impotencją rzóciła pżed siebie, a te poleciały obijajonc się o ściane i ztroncajonc wszystko co miały na swej drodze, bóch...postawiła pierszego kroka, trach!... dróga noga pżemierzyła nasz pruk. aaaaa rwrwrwrwrwrwrwrwrwrrww grrrrrrr- zaczęła na nas warczeć i chrómchać jak świnia. Skóliłyśmy się jak bezbronne biedronki uciekajonce pżed ogromno tarrantólo. Ja schowałam się pod lado, dróga fiel, wlazła miendzy wieszaki z nadziejo, że jej nie zauwarzy. Jednak los chciał inaczej, rzycie nas dziś powarznie doświadczyło. Wystawały jej bóty spod ubrań i jo pżyuwarzyła. ....

Nie chce opisywać co się z nami stało, ale wiećcie, że pżez jej wizyte porobiły nam się chalócynogeny na nogach od stania całodniowego, bżuchy z głodu wystajo nam od strony polecuw, jednym słowem jesteśmy dziś padniente jak osioł po łesternie.

Dlatego na tym zakączymy to opowieść, gdyrz na samo wspomnienie o tym co się wydarzyło nie chce nam się rzyć. Ppopadamy chyba w kąpresje. morze jakoś z tego wyjdziemy, ale to pewnie tylko dzienki waszej pomocy, tagże jeśli macie jakeś słowa wsparcia i potpóchy to byśmy były dźwienczne.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

nasza bibliografia

środa, 16 maja 2012 15:48
Witam po skrucie chcialam wam opowiedziepc miej wiencej jak tam nasza kariera sie toczy I co sie nam pzydazylo. Zaczne od pracy we sklepie:

-Nachodzo nas grobe maciury I chco durzych rozmniaruw

-Maciory zasmradzajo nam caly sklep

-Maciury so biedne I ubogie

'majo reklamuwki ze dloigimi uszami a to znaczy o ich biedocie, jak jest krutke ucho w reklamuwce to albo biznesmenka albo jakas bogata, biedne majo dresy z lidla.

'nasz szef chugo bross stosoje na nas petting, ciongle sie znenca I josz to zglaszalysmy

'we pracy keroje nami taka psychopatka, ze pokazoje nam swoje zdjencia jak sie caloje z kochankami, a ma menza

'my mamy kochanka na kafeterii, zwie sie Kobylak I jest w nas zakochany po uszy, zawsze jest pod rurznym nikiem, a my go I tak rozpoznamuy, bo tak wlasnie dziala milosc.

'prowadzimy terz dzialalnosc na fejsboku Fiel Kafeteria- to nasze dane.

'szokamy sponsora, morze byc ksionc, oby bogaty I majentny I rzeby nie mial durzego bzucha, moze nam kopowac lokuwkie I soszarkie I prostownice.

'jestesmy poetkami, napisalysmy josz wiele wierszuw, niedlogo je tu bendziemy powoli prezetowac.

' tzepiemy niezlo kasiote we sklepie z odzierzo, mamy tysionca na. Glowe a pzy dobrym wietze to I ze tysionc dwiescie sie uzbiera.



narazie to wszystko, wieczorem pokatynoluje. Pozdrawiam papapa fiel 1 I fiel2
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

nie nawidze porno menstrooatzji z kafeterii

środa, 16 maja 2012 15:11
Borze jak rzyje dwadziescia pienc lat na tym swiecie tak jeszcze nigdy nikogo nie nawidzilam jak tego idioty porno menstruacji, chryste taki. Glopi, taki beznadziejny, wolgarny, agresywny, opentany pzesz szatana
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

A o to i my we własnej osobie

wtorek, 15 maja 2012 21:26

Nasze idole to jósz o nas wiedzo co nie co. Wiedzo, że jesteśmy pienkne, młode i bogate. Udzielamy się na foróm kafeteryjnym, zajmójemy się wrurzbami. Najczęściej wruzrymy ze kóli i z kamieni. Kóla nam trochie szfankóje, ale trochie jo podreperóje i bendzie dobże.

Ne lóbimy gróbych maciur, staramy sie poddać do kasacji, i nie akcentójemy, że so gróbe bo chore. Raczej so chore, bo gróbe, a nie na od wrut.

Jak macie jakeś pytania to chentnie słórze pomoco i odpowiedzio.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

sobota, 30 sierpnia 2014

Licznik odwiedzin:  621  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Archiwum

O moim bloogu

Co my tu bendziemy muwic, zdobyłyśmy sławe na kafeterji i dalej chcemy sie rozwijać w tym kierónkó. Tu bendziemy opisywać nasze pżygody, nasze rzycie, pokarzemy wam nasze filmy z rzycia wziente i take...

więcej...

Co my tu bendziemy muwic, zdobyłyśmy sławe na kafeterji i dalej chcemy sie rozwijać w tym kierónkó. Tu bendziemy opisywać nasze pżygody, nasze rzycie, pokarzemy wam nasze filmy z rzycia wziente i take tam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 621

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl